Jest to limitowana edycja Ernie Ball Music Man JP15 – Butterscotch Burl BFR.

Tym razem na warsztat trafiła wyjątkowa gitara — Music Man JP15, której wartość to około 4000 dolarów (+/- 14 000zł). Niestety, mimo tak wysokiej półki cenowej, instrument przyjechał z problemami związanymi z geometrią.

Już na pierwszy rzut oka było widać, że progi były wcześniej poprawiane — niestety dość nieudolnie. Część z nich miała spłaszczone korony, a dodatkowo fret rocker ujawnił kilka drobnych nierówności, które mogłyby powodować brzęczenie strun i problemy z intonacją.

Właściciel osobiście spotkał się z Johnem Petrucci, aby podpisał mu tą gitarę.



Ponieważ klientowi zależy na najwyższej jakości, wspólnie zdecydowaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie kompletna wymiana progów na nowe. Dzięki temu gitara odzyska pełnię swojego potencjału — idealną intonację, wygodną akcję strun i gładkie, równe progi.

To właśnie za takie zaufanie najbardziej cenię swoją pracę — możliwość przywracania świetnych instrumentów do perfekcyjnej kondycji.

Wyraźnie wypłaszczenia na progach – widać je na odbiciu linijk.
Nowe progi mają idealne zdrowe korony. Dlatego tak ładnie prezentują okrągłe odbicie strun.

Demontaż i przygotowanie do pracy

Rozebrałem gitarę na części pierwsze — zdjąłem osprzęt, zdemontowałem stare progi i dokładnie zabezpieczyłem szyjkę, by nie uszkodzić lakieru ani podstrunnicy.
Następnie przygotowałem gryf do montażu w specjalistycznej maszynie, która pozwoliła na idealne wyrównanie podstrunnicy.

Poza siodełkiem muszę zdemontować także i klucze.

W tej gitarze zastosowano specjalne, kompensowane siodełko, które nie jest dostępne jako gotowy zamiennik. To oznacza, że największym wyzwaniem jest jego bezpieczne wyjęcie — Music Man ma w zwyczaju mocno przyklejać siodełka i zalewać powierzchnię wokół lakierem.
Dlatego cały proces wymaga precyzji i cierpliwości, by nie naruszyć podstrunnicy ani wykończenia.

Do demontażu progów wykorzystuję specjalną technikę ekstrakcji, która pozwala bezpiecznie wyjąć progi ze stali nierdzewnej, nie powodując żadnych uszkodzeń.

Szlif podstrunnicy i montaż nowych progów

Po zdemontowaniu starych progów przystępuję do precyzyjnego szlifu podstrunnicy.
To bardzo ważny moment — wyrównuję podstrunnicę co do setnych milimetra, żeby później możliwe było ustawienie ultra niskiej akcji strun bez konieczności szlifowania progów. Warto dodać, że obecna na stole gitara to dowód, że w nawet bardzo drogich gitarach podstrunnica nie trzyma geometrii. Widać to wyraźnie na zdjęciach.

Pierwsze ślady po przetarciu blokiem, ujawniają rzeczywistą geometrię. Widać to, gdzie znajdują się nierówności. do których trzeba jeszcze trochę doszlifować.
Dopiero gdy podstrunnica ma już perfekcyjną geometrię, można brać się za następne czynności.

Gdy powierzchnia jest już idealnie przygotowana, montuję nowe progi ze stali nierdzewnej, dbając o to, by każdy z nich siedział idealnie w gnieździe i miał perfekcyjny kontakt z podstrunnicą. Dlatego po szlifie frezowałem kanały, które były zdecydowanie za wąskie. Następnie obrobiłem krawędzie docinając je na szerokość oraz zaokrąglając końcówki.

Następnie dogięcie i docięcie progów,, przygotowane kanałów do nabijania i wypolerowanie podstrunnicy.
I po robocie. Oto efekt końcowy – podstrunnica i progi wyglądają znacznie lepiej niż z fabryki.

Montaż gitary i efekt końcowy

Po zakończeniu wszystkich prac związanych z progami, zmontowałem gitarę w całość — złożyłem osprzęt, ustawiłem menzurę, akcję strun i sprawdziłem każdy detal, żeby wszystko działało perfekcyjnie.

Nowe progi prezentują się znakomicie — są idealnie równe, wypolerowane i dają ten niesamowity komfort gry.
W porównaniu z tym, co było wcześniej, to ogromny skok jakościowy — gitara wreszcie wygląda i gra tak, jak na instrument tej klasy przystało.

To była wymagająca, ale bardzo satysfakcjonująca realizacja — teraz instrument jest w pełni gotowy do pracy w studiu i na scenie. Poniżej kilka fotek – efekt końcowy: