Do niedawna, gdy na rynku nie były jeszcze powszechnie dostępne progi ze stali nierdzewnej, standardowym rozwiązaniem wyrównania szczytów progów był szlif — wykonywany zawsze wtedy, gdy było jeszcze co ratować. W przypadku wyższych progów taki zabieg można było przeprowadzić nawet 3–4 razy przed koniecznością pełnej wymiany. Szlif był tańszy, mniej skomplikowany i przede wszystkim mało inwazyjny, dzięki czemu uznawano go za rozwiązanie bezpieczne i rozsądne.
Dziś nadal oferuję wykonanie szlifu progów, jednak zauważam szereg powodów, który przemawia za tym, że wymiana na nowe ma więcej sensu.
Wady geometryczne podstrunnicy – Podczas prac związanych ze szlifowaniem ujawniają się częste problemy związane z geometrią samej podstrunnicy. To sprawia, że cała operacja staje się zależna nie tylko od nieprawidłowości na wierzchołkach progów. Pociąga to za sobą dodatkowe kompromisy, czyli wyprowadzanie tych wypaczeń na szczytach.


W efekcie, po wyrównaniu faktyczna wysokość progów w różnych miejscach na gryfie staje się zróżnicowana. Na przykład, aby uzyskać dobrą geometrię, w niektórych strefach konieczna jest minimalna obróbka, lub jej brak, natomiast w innych miejscach trzeba zeszlifować je niemal całkowicie. To jest przyczyną niejednostajnego odczucia z gry, w różnych pozycjach na gryfie. Jeśli podstrunnica ma większe nierówności, w postaci skręceń, dolin lub wypaczeń, efekt ten staje się jeszcze bardziej odczuwalny. Dłuższe gryfy, gitar barytonowych czy basowych, mają do tego jeszcze większą tendencję, ze względu na większe odległości. Bywają i takie przypadki, że uzyskanie prostej linii na progach jest w ogóle nie możliwe i szlifuje się je jedynie tyle ile się da.


Szlif progów – opłacalność
Pojawienie się progów ze stali nierdzewnej całkowicie zmieniło podejście do tematu. Dziś szlif tradycyjnych progów często okazuje się rozwiązaniem krótkoterminowym i w dłuższej perspektywie po prostu mało opłacalnym. Wymiana na progi stalowe nadal kosztuje zwykle 2–3 razy więcej niż sam szlif, ale za to rozwiązuje problem zużycia na wiele lat — a często nawet na całe życie instrumentu.
To jednak nie tylko kwestia trwałości. Stalowe progi oferują także wyraźnie lepszy komfort gry, większą płynność pod palcami i charakterystyczny, estetyczny wygląd, który trudno pomylić z czymkolwiek innym.
Jeśli posiadasz dobry instrument, z którym nie planujesz się rozstawać, wybór wydaje się prosty — warto zainwestować trochę więcej i mieć spokój na długie lata. Większość gitarzystów, którzy zdecydowali się na stalowe progi, nie wyobraża już sobie powrotu do tradycyjnych rozwiązań. Komfort gry jest po prostu na zupełnie innym poziomie.
Szlif tradycyjnych progów nadal ma sens, ale głównie jako rozwiązanie tymczasowe. Po pewnym czasie wżery i ślady zużycia ponownie zaczną się pojawiać, a za kilka lat problem wróci. Dlatego taka opcja sprawdza się przede wszystkim w przypadku instrumentów budżetowych, tymczasowych lub takich, w które zwyczajnie nie opłaca się już więcej inwestować.




Wady szlifu progów
W kilku kolejnych podpunktach postaram się przedstawić przewagę progów stalowych nabitych u mnie w warsztacie, względem tych fabrycznych, zeszlifowanych standardową metodą:
1. W większości gitar seryjnych progi wychodzą z podstrunnicy już od nowości. Najczęstszymi przyczynami są” zbyt luźne nacięcia pod progi/dobranie złego korzenia progów do nacięć, oraz brak spoiwa. Moje progi są przyklejane super mocnym klejem i dobrane do slotów wg. rozmiaru.
2. Tradycyjne progi są znacznie słabsze niż stalowe i po naostrzeniu, szybko się zużywają. Gitarzyści o „ciężkiej” ręce do gry, mogą zauważyć ślady i nierówności już po kilku sesjach z gitarą.
3. Możliwości szlifu progów są definiowane poprzez ich nominalną wysokość. Np. w gitarach akustycznych, w których progi są zazwyczaj znacznie niższe niż w elektrykach, głębokość możliwego przeszlifowania będzie bardziej ograniczona.
4. Przewidywanie ilości koniecznego szlifu do wyrównania jest trochę jak „wróżenie z fusów”. Przed przystąpieniem do prac trudno jest dokładnie określić, ile materiału trzeba usunąć z progów i gdzie, aby uzyskać równomierną powierzchnię. Widać to dopiero po pierwszych „liźnięciach” koron szlifierką.
5. Ze względu na niedoskonałości w geometrii podstrunnicy i progów, bywa że uzyskanie prostej linii na progach jest w ogóle nie możliwe i szlifuje się je tyle ile się da.
6. Koncepcja szlifowania opiera się na poprawianiu geometrii poprzez niszczenie koron progów, pozbawiania ich masy i nominalnej wysokości.
7. Szlifowanie progów nie koryguje wypaczeń, skręceń, czy wad podstrunnicy. Wszelkie tego typu niedoskonałości będą miały konsekwencje na szczytach, które trzeba będzie poprawić. Przy okazji wymiany progów, można te problemy usunąć u źródła szlifując podstrunnicę.
8. Dobry, głębszy szlif progów oraz cała praca związana z wykończeniem tzn. koronowanie i polerowanie progów, jest czasochłonna. Całkowita instalacja progów ze stali nierdzewnej, od nowa wydaje się być bardziej sensowna ponieważ jest to podobny czas operacyjny.
9. Szlifowanie oraz koronowanie progów wiąże się z użyciem pilników oraz materiałów ściernych o agresywnej gradacji, co pozostawia po sobie ślady obróbki, które trzeba następnie poprawić. Jest to tym trudniejsze, im twardszy jest stop z jakiego są wykonane.
10. Progi niklowane z czasem utleniają się i śniedzieją. Nierzadko czuć na dłoniach nieprzyjemny metaliczny zapach, który pozostawiają.
11. Gra na zaśniedziałych, standardowych progach powoduje szybsze zużycie strun.
12. Założenie progów stalowych w moim warsztacie, eliminuje wszystkie powyższe problemy. Są bezkonkurencyjne w stosunku do zwykłych wyszlifowanych lub poprawionych, pod każdym możliwym względem, technicznym, wizualnym czy brzmieniowym.
Ponownie, z technicznego i praktycznego punktu widzenia, precyzyjne przeszlifowanie podstrunnicy i równe nabicie progów ma znacznie więcej sensu, ponieważ eliminuje wszystkie te problemy, a zastosowanie stali nierdzewnej gwarantuje trwałość i opłacalność.